Poradnik dla na100latek!!!

Temat: Łódki wędkarskie -pytania i odp.
Witam

Panowie mam problem od kilku dni nie moge sie zdecydowac na lodke na ryby.
Mam do wyboru 4m na 1.4m plaskodenna z kilem po srodku i 2 mniejszymi po bokach lub 3.1m na 1.28m z dnem wypuklym z jednym kilem.

http://moto.allegro.pl/it...sla_gratis.html 3.1m

http://aukcja.onet.pl/show_item.php?item=196039383 4m

Bede lowil na rzece jak i na zalewie w max 2 osoby. Obie ludki widzialem i tak jakos bardziej miete mam do tej 3.1m rozmawialem ze starym wyga ktory ma podobna lodke o prawie identycznych wymiarach i tego typu lodki bardzo dobrze spisuja sie na wioslach i dosc miare lekko plynie na wodzie.
Natomiast 4 metrowa jak na moj gust jest dosc duza jak na 90cm roznicy i wazy ok 100kg 3.1m (50kg) w sumie lodke bede trzymal u rodzicow i mam max 500m do wody. Wiec mam mysl zrobienia wozka do transportowania lodzi.
Duzo osob mi mowi ze 3m lodz to juz spora jest i wystarczy do samotnego wedkowania lub max 2 osoby. Poprostu zdurnialem i widze w tych 2 lodziach zalety i wady 4m lodka ma odbojnice i knagi ze stali nierdz. 3.1m nie posiada odbojnicy a zamierzam tez lapac przy filarach itp.
Czy ta lodz 4m nie jest zaduza? dla 1 max 2 osoby i czy taka 4 metrowa plaskodenna lodka na wioslach nie bedzie sprawiala problemow? bo w sumie mysle ze jak napoczatek to 70% to beda wiosla a 30% to silnik pozniejszym czasie na zalew.

Prosze o szybkie rady bo boje sie ze 4m bedzie zaduza pomimo ze kawal zemnie chlopiska i problemu z wyciagnieciem jak i zaladowaniu na wozek raczej bym nie widzial.
Źródło: forum.haczyk.pl/forum/viewtopic.php?t=178



Temat: endura 30 i pro32
Witam!!!

Ja kupiłem w tym miesiącu silnik Shakespeare ET34 za 780zł wraz z akumulatorem ZAP Marine - 75Ah do zabawkowego, marketowego pontonu Seahawk500, który kupiłem z 6 lat temu w Realu w Poznaniu. Ponton ma 3,4m długości i 1,5m szerokości, waży ok. 25kg. Ponton nie był przystosowany do silnika -kupiłem na Allegro pawęż przyczepną do pontonów firmy INTEX. Musiałem ją nieco przerobić i zrobiłem także z grubej sklejki usztywnienie dna pontonu. Sklejkę wygładziłem (kanty) papierem ściernym i owinąłem folią samoprzylepną typu stretch, aby nie uszkodziła pontonu. Silnik kupiłem w sklepie wędkarskim. Najpierw chciałem go kupić w słynnym sklepie żeglarskim z Poznania, ale sprzedawcy odmówili mi jego sprzedaży mówiąc, że taki ponton teoretycznie nie nadaje się do silnika, że się wygnie, wyrwie silnik itd. oraz, że koniecznie muszę usztywnić dno (akumulator waży ok. 30kg! – nie ma sensu kłaść go na dmuchane, miękkie dno). Widziałem wyraźnie, że sprzedawcy sądzą, że nie mam pieniędzy skoro mam marketowy ponton za 500zł i nawet ze mną specjalnie nie rozmawiali. Nie chciałem się jednak narzucać. Skoro nie chcieli mi sprzedać tj. zdecydowanie odradzali – trudno. Udałem się więc do sklepu wędkarskiego i tam stwierdzili, że ponton będzie płynął. Gość mnie tylko przestrzegł, abym za mocno nie skręcał, bo silnik może się obrócić śrubą w drugą stronę i mnie nastraszyć tj. może się wyrwać z pawęży i pofrunąć na kilka metrów do góry (po drodze przejeżdżając np.: śrubą po mojej głowie) .
Uparłem się, że zmodernizuję i przystosuję ten ponton do silnika i tanim kosztem, bez konieczności zakupu nowego pontonu będę przemierzał wielkie jeziora Polski. Zapakowałem ponton, usztywnienie dna, pawęż i silnik do samochodu i udałem się nad jezioro Narie -1260ha -12,6km2 Jak się okazało silniczek elektryczny niezbyt nadaje się na takie jezioro (linia brzegowa – 50km:), szczególnie jak przyszedł wiatr i fala. Silnika używałem zarówno do tego pontonu, jak i do wypożyczonej łodzi o długości ok. 4,0m,waga ok.150kg. Biegi 1,2,3 są praktycznie nieprzydatne, bo są za słabe. Pontonem płynie się na 4 biegu i to jak woda jest jak stół –bez fali. Jak włączy się 5-tkę silnik ciągnie solidnie pod ponton tj. czuć ciąg –jest olbrzymia różnica ciągu pomiędzy 4,a 5 biegiem (jakby dwa razy większa moc) , ale przy 5-tce musisz trzymać rumpel, aby ci silnika nie wyrwało z pawęży. Ponton wtedy się nieco wygina na końcu, ale idzie płynąć . Woda wtedy już się gotuje za pontonem, a ponton płynie ok.0,5-1,5m/sekundę w zależności od warunków –jak woda jest jak stół potrafi płynąć 2m/sekundę. Przy wstecznym natomiast śrubę na chwilę wywala nad wodę (końcówkę śruby), ale wsteczny jest słaby i po chwili jak trzymasz rumel (tj. ster) śruba wraca pod wodę. Podaruj sobie wpływanie w trzciny lub moczarkę –śruba się owinie i torba – stoisz. Pozostają wiosła (zawsze bierz wiosła!!!), aby się uwolnić lub oczyszczenie śruby –nie manipuluj bez odłączenia akumulatora. Ja się raz zapomniałem i wyciągnąłem pracujący na 2 biegu silnik nad wodę –wymontowywałem go – da się utrzymać w rękach, ale można się nastraszyć. Najlepiej było jak wypłynąłem łódką z tym silnikiem i przyszła fala. Szło płynąć wyłącznie na maksymalnym biegu i to bardzo, bardzo wolno. Cały czas łódką rzucało –trzeba było manewrować sterem. W końcu pomimo, że potrafię nieźle pływać założyłem kapok, bo widziałem, że to nie przelewki –parę razy łódką solidnie zabujało –myślałem, że za chwilę znajdę się za burtą. Tak samo było jak pożyczyłem od szwagra silnik MinnKota Endura 36 – Też za słaby. Nie sądzę aby silniki 44 i 54 były aż tak dużo mocniejsze tj. aby dawały komfort płynięcia na nawet małej fali rzędu 0,5m. Podsumowując: Moim zdaniem silnik elektryczny nadaje się wyłącznie na małe jeziora. Do pontonu marketowego nie należy kupować silnika powyżej 36lbs, bo taki ponton jest za miękki – już przy moim 34 cały czas pracuje pawęż i ponton się na 5-tce troszkę ugina.W przyszłym roku kupię więc ukraiński ponton motorowy firmy Kolibri z wbudowaną deską pawężową. To wydatek rzędu 2000zł. Nie są to więc duże pieniądze. Mimo wszystko polecam silnik elektryczny – na pewno to lepsze niż wiosłować. Nie jest to jednak silnik na przepłynięcie wpław Śniardwy, Mamry, Wigry itp. chyba że pływasz max. kilkaset metrów od brzegu. Z tych silników o których piszesz można wybrać i jeden i drugi – na 2 –osobowy ponton wystarczy. Obie firmy są znane.

Pozdrowienia

Marchewczak

PS. Na marginesie. Wysokiej klasy akumulator kwasowy 75Ah wystarczy na przepłynięcie ok. 10km jak woda jest jak stół i ok. 5km przy ok. 0,5metrowej fali. Myślę więc o żelowym lub drugim kwasowym (co najmniej 75Ah - rezerwowym).
Źródło: forum.haczyk.pl/forum/viewtopic.php?t=846


Temat: Sąd: wygrana licytacja na Allegro to umowa kupna- sprzedaży
I kolejny klient

http://wiadomosci.gazeta....00,3916408.html




Żaganianka kupiła na Allegro łódkę wartą 40 tys. zł za... złotówkę. Sprzedawca nie zastrzegł ceny minimalnej. Kiedy się zreflektował, skończył aukcję, myśląc, że do sprzedaży nie doszło.
Zobacz powiekszenie
Fot. Tomasz Wiech / AG
Dzięki Allegro można zbudować fortunę?
ZOBACZ TAKŻE

* Akcja reklamowa Allegro w Złotych Tarasach (07-02-07, 20:54)
* Wylicytowałeś, to płać (06-02-07, 18:47)
* Obroty Allegro równe hipermarketom (16-01-07, 21:21)

Agnieszka Trzebińska od pół roku buszuje w internecie na internetowej aukcji Allegro. Jest dobrą klientką. Osoby, z którymi zawierała transakcje, wystawiają jej pozytywne komentarze. Pod koniec ubiegłego roku pani Agnieszka rozglądała się za łódką dla ojca, zagorzałego żeglarza.

13 grudnia znalazła ciekawą propozycję. Afuxx, allegrowicz z Rawicza, na portalu od 2001 r., wystawił AM 480, bezkabinową łódź motorową z wygodnym kokpitem dla wędkarzy. Taką łodzią można wypuścić się nie tylko na jezioro i rzekę, ale nawet na morskie przybrzeże. Łódka jest przystosowana także do uprawiania narciarstwa wodnego. Sprzedawca zachwalał jej stan, pływał nią zaledwie kilka razy, m.in. po Adriatyku i po Odrze.

- Jak zwykle dałam symboliczną złotówkę. Liczyłam się oczywiście z tym, że cena ostro wzrośnie. Łódkę można było można kupić od ręki za 41 tys. zł, korzystając z opcji "kup teraz", ale pomyślałam, że lepiej się potargować. W najśmielszych marzeniach nie wiedziałam, że wylicytuję ją za złotówkę - opowiada Trzebińska.

Po 45 minutach od złożenia przez nią oferty allegrowicz prawdopodobnie zreflektował się, że nie zastrzegł ceny minimalnej. Wedle tej opcji łódka nie mogłaby być sprzedana poniżej określonej wartości. Postanowił się wycofać i wybrał najprostszy sposób: po prostu zakończył aukcję. Pani Agnieszka dostała wiadomość od Allegro, że wygrała licytację.

- Sprzedawca nie zdawał sobie sprawy, że kończąc licytację, sprzedaje łódkę osobie, która zaoferowała najwyższą cenę. Kliknięcie komputerową myszką jest równoznaczne z uderzeniem młotka prowadzącego licytację - tłumaczy Sebastian Kordel, adwokat pani Agnieszki, który wkrótce złoży do sądu pozew przeciwko właścicielowi łodzi. Ten nie ma zamiaru sfinalizować transakcji.

- Próbowałam się z nim umówić. Usłyszałam, że za złotówkę mogę sobie kupić gazetę, a łódki nie dostanę. Mimo to wysłałam mu zapłatę pocztą. Ale przekazu nie odebrał - opowiada Trzebińska. - Potem usłyszałam, że on w ogóle nigdy nie posiadał takiej łódki.

Rzecznik portalu Allegro Bartek Szambelan przyznaje rację pani Agnieszce. - Sprzedający, wystawiając łódkę, wybrał model aukcji tradycyjnej, gdzie licytacja rozpoczyna się od złotówki. Dołożył jednocześnie opcję "kup teraz" na kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych. W momencie kiedy zalicytował pierwszy oferent, opcja "kup teraz" automatycznie zniknęła. Sprzedawca wtedy zakończył aukcję przed czasem, tym samym zawarł transakcję z kupującym - tłumaczy Szambelan.

Czy sprzedający mógł uchronić się przed tak niekorzystnym obrotem sprawy? - Dobrze jest przeczytać regulamin i być świadomym, jakie konsekwencje niesie handel w internecie. Mógł przecież skorzystać z opcji "ceny minimalnej". A nawet jeśli tego nie zrobił, zanim zdecydował się na zakończenie licytacji, powinien wycofać ofertę pani Agnieszki, oczywiście podając rozsądny powód - dodaje Szambelan.

Kilka dni temu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ przyznał w precedensowym procesie dotyczącym sprzedaży auta w internecie, że wygrana na serwisie Allegro to umowa kupna-sprzedaży ze wszystkimi konsekwencjami. Nakazał oferentowi sprzedać auto - za wylicytowane 23 100 zł - choć cena rynkowa Jeepa Grand Cherokee z silnikiem o pojemności 4,7 cm (rok 2000) była co najmniej dwukrotnie wyższa. Sprzedawca tłumaczył przed sądem, że zapomniał w swej aukcji podać cenę minimalną (30-40 tys. zł), a poza tym zepsuł mu się modem i nie mógł tego skorygować przed końcem aukcji. Sąd uznał, że nie ma wątpliwości co do przebiegu aukcji i pozostaje jedynie prawna ocena sporu. Kodeks cywilny dopuszcza różne formy zawarcia umowy sprzedaży, a więc także formę elektroniczną. Allegro.pl jest aukcją taką jak inne, tyle że elektroniczną.

- Wiele osób traktuje Allegro jako formę bezpłatnego ogłoszenia. Wystawia ofertę, podaje swój numer telefonu, licząc, że dogada się z kupującym poza portalem. A aukcja w internecie to nie żarty - tłumaczy mec. Kordel.
Źródło: dieselteam.pl/forum/viewtopic.php?t=2105


Temat: ...i znowu będzie sprawa związana z Allegro...
...i znowu będzie sprawa związana z Allegro...
  Cytat:
Kupiła na Allegro łódź motorową za złotówkę
Maja Sałwacka

Żaganianka kupiła na Allegro łódkę wartą 40 tys. zł za... złotówkę. Sprzedawca nie zastrzegł ceny minimalnej. Kiedy się zreflektował, skończył aukcję, myśląc, że do sprzedaży nie doszło.

Agnieszka Trzebińska od pół roku buszuje w internecie na internetowej aukcji Allegro. Jest dobrą klientką. Osoby, z którymi zawierała transakcje, wystawiają jej pozytywne komentarze. Pod koniec ubiegłego roku pani Agnieszka rozglądała się za łódką dla ojca, zagorzałego żeglarza.

13 grudnia znalazła ciekawą propozycję. Afuxx, allegrowicz z Rawicza, na portalu od 2001 r., wystawił AM 480, bezkabinową łódź motorową z wygodnym kokpitem dla wędkarzy. Taką łodzią można wypuścić się nie tylko na jezioro i rzekę, ale nawet na morskie przybrzeże. Łódka jest przystosowana także do uprawiania narciarstwa wodnego. Sprzedawca zachwalał jej stan, pływał nią zaledwie kilka razy, m.in. po Adriatyku i po Odrze.

- Jak zwykle dałam symboliczną złotówkę. Liczyłam się oczywiście z tym, że cena ostro wzrośnie. Łódkę można było można kupić od ręki za 41 tys. zł, korzystając z opcji "kup teraz", ale pomyślałam, że lepiej się potargować. W najśmielszych marzeniach nie wiedziałam, że wylicytuję ją za złotówkę - opowiada Trzebińska.

Po 45 minutach od złożenia przez nią oferty allegrowicz prawdopodobnie zreflektował się, że nie zastrzegł ceny minimalnej. Wedle tej opcji łódka nie mogłaby być sprzedana poniżej określonej wartości. Postanowił się wycofać i wybrał najprostszy sposób: po prostu zakończył aukcję. Pani Agnieszka dostała wiadomość od Allegro, że wygrała licytację.

- Sprzedawca nie zdawał sobie sprawy, że kończąc licytację, sprzedaje łódkę osobie, która zaoferowała najwyższą cenę. Kliknięcie komputerową myszką jest równoznaczne z uderzeniem młotka prowadzącego licytację - tłumaczy Sebastian Kordel, adwokat pani Agnieszki, który wkrótce złoży do sądu pozew przeciwko właścicielowi łodzi. Ten nie ma zamiaru sfinalizować transakcji.

- Próbowałam się z nim umówić. Usłyszałam, że za złotówkę mogę sobie kupić gazetę, a łódki nie dostanę. Mimo to wysłałam mu zapłatę pocztą. Ale przekazu nie odebrał - opowiada Trzebińska. - Potem usłyszałam, że on w ogóle nigdy nie posiadał takiej łódki.

Rzecznik portalu Allegro Bartek Szambelan przyznaje rację pani Agnieszce. - Sprzedający, wystawiając łódkę, wybrał model aukcji tradycyjnej, gdzie licytacja rozpoczyna się od złotówki. Dołożył jednocześnie opcję "kup teraz" na kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych. W momencie kiedy zalicytował pierwszy oferent, opcja "kup teraz" automatycznie zniknęła. Sprzedawca wtedy zakończył aukcję przed czasem, tym samym zawarł transakcję z kupującym - tłumaczy Szambelan.

Czy sprzedający mógł uchronić się przed tak niekorzystnym obrotem sprawy? - Dobrze jest przeczytać regulamin i być świadomym, jakie konsekwencje niesie handel w internecie. Mógł przecież skorzystać z opcji "ceny minimalnej". A nawet jeśli tego nie zrobił, zanim zdecydował się na zakończenie licytacji, powinien wycofać ofertę pani Agnieszki, oczywiście podając rozsądny powód - dodaje Szambelan.

Kilka dni temu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ przyznał w precedensowym procesie dotyczącym sprzedaży auta w internecie, że wygrana na serwisie Allegro to umowa kupna-sprzedaży ze wszystkimi konsekwencjami. Nakazał oferentowi sprzedać auto - za wylicytowane 23 100 zł - choć cena rynkowa Jeepa Grand Cherokee z silnikiem o pojemności 4,7 cm (rok 2000) była co najmniej dwukrotnie wyższa. Sprzedawca tłumaczył przed sądem, że zapomniał w swej aukcji podać cenę minimalną (30-40 tys. zł), a poza tym zepsuł mu się modem i nie mógł tego skorygować przed końcem aukcji. Sąd uznał, że nie ma wątpliwości co do przebiegu aukcji i pozostaje jedynie prawna ocena sporu. Kodeks cywilny dopuszcza różne formy zawarcia umowy sprzedaży, a więc także formę elektroniczną. Allegro.pl jest aukcją taką jak inne, tyle że elektroniczną.

- Wiele osób traktuje Allegro jako formę bezpłatnego ogłoszenia. Wystawia ofertę, podaje swój numer telefonu, licząc, że dogada się z kupującym poza portalem. A aukcja w internecie to nie żarty - tłumaczy mec. Kordel.

źródło: gazeta.pl
Warto szperać w allegro za atrakcyjnymi ofertami
Źródło: forum.przemysl24.pl/showthread.php?t=2331